Gratki Chłopacy

Jak widać, kluczowe dla zwycięstwa było nieaspirowanie przeze mnie do występu już w tym meczu

"Go teach play" to mało powiedziane

Przed wtorkowym eventem/eliminacjami, było mi dane zagrać dwie godziny w Apokalipse. Przejechałem z Pawłem każdą z pięciu tras po razie, trochę time attack i na tym się skończyło. Zdecydowanie za mało

Cassie, trzy razy w Twoim stylu "zabrakło mi jednej dziesiątej sekundy", żeby ukończyć wyścig. Raz przez pół okrążenia jechałem czwarty, póki mnie nie rozjechał monster, nawet nie próbował mnie minąć

Buggy w dalszym ciągu nijak nie jest szanowane

W ogóle bardzo często byłem rozjeżdżany, a jeszcze częściej rozbijałem się sam - pierwsza trasa w nocy 16 razy, mój rekord

Zdarzyło się mi jednak nie dojechać ostatni i to więcej niż raz chyba. Reasumując, mój poziom jest żałosny

Niestety, podobnie jak Giesia, ten motorstorm mnie nijak nie pociąga póki co, dostrzegam mnóstwo wad tej gry. Mam nadzieję, że to się z czasem zmieni, jak narazie radość z jazdy nieporównywalna.
Zupełnie inna sprawa to headset, przez który ja słyszałem ale mnie nie słyszał nikt. To już był dramat, raz że byłem rozjeżdżany, dwa że musiałem zramować Pawła i miałem przez to strasznego kaca moralnego przez dwa dni. Chyba nigdy nikogo nie zramowałem, a Paweł byłby ostatnim, któremu bym to zrobił. No ale ksywy zawodników są nieczytelne i masz babo placek

Puncha , którego mi sprzedał Alcaa i ram Adamo przemilczę, nie jest to nic, czego bym się nie spodziewał

Natomiast najgorszą rzecz musiała znieść moja (skądinąd

) zajebiście silna psychika - w Pacific Rift byłem w stanie wygrać z każdym, a tutaj toczyłem walkę z sobą

Tak czy inaczej, nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa, więc BEWARE...

Biorąc pod uwagę moje aktualne możliwości czasowe, nie stanie się to jednak prędzej niż na jesień, wcześniej będę się pojawiał czysto towarzysko.
I'll be back